poniedziałek, 9 stycznia 2017

dorosłość? Stanowcze NIE.

Jak wielu ludzi w moim wieku albo wieku do mnie zbliżonym, zadaje sobie pytania, na które nie zna odpowiedzi. W tym oczywiście mój umysł, bo jakżeby inaczej - podróże tramwajami, pociągami stwarzają atmosferę idealną wręcz do pobudzenia mózgu i zastanawiania się nam prostymi, jak do tej pory, rzeczami.
A teraz jest inny moment, chwila przerażenia, bo jak to, to już, dorosłość? Wcześniej to zagadnienie było wręcz moim pragnieniem, a im bliżej spełnienia go, tym większy mam strach, opór przed dorośnięciem. Strach, ale przed czym? Chyba przed samodzielnością. Przeraża mnie wizja tej "dorosłości", w której tkwią nasi rodzice. A może to jest jedynie obaw monotonii? Wpadnięcie w stały rytuał wykonywanych prac, obowiązków.
Czuję się w ostatnich dniach dość niedojrzale, tak, jakbym przed chwilą skończyła 16 lat i wchodziła w świat dla mnie tajemniczy z wielkimi, czerwonymi znakami zapytania- ALE JAK TO?
No właśnie. Ale jak to.
Mam wiele planów na dalszą przyszłość, tylko za tym idą zmartwienia, czy na pewno podobałam, czy dam radę.
Na podsumowanie tej notatki o wszystkim - a w zasadzie o niczym - powiem tak:
MATURA      , KOCHANI
 TO
ZŁO!