niedziela, 10 kwietnia 2016

nie wiem

Rozstania to bardzo smutny temat, który do najmilszych nie należy. Kiedy twój najlepszy przyjaciel przechodzi właśnie takie coś, potrzebuje duuużo czekolady i bardzo dużo czasu, duuuuużo czasu. Pogodzić się z bólem jest ciężko. Dlatego z okazji tego ,że jestem super przyjaciółkom pomagam moim znaojmych wyleczyć się z tych głąbów, ech. Jak to dobrze przywyknąć do bycia samym. Nawet jeśli się kogoś tam miało.
W większości sytuacji czuję się taka bardzo nieporadna i niepotrzebna, w kwestii znajomych, szczególnie ostatnio. Może to już po prostu moje wydzimisie, za często randkuje z matematyką, to na pewno tego wina (na bank!!!).
Nie mówię,że wszystko się nie układa, we wtorek (12.04) przy ulicy Spokojnej 13 odbywa się mój wersniaż ( mój i Domci) o godzienie 19.00 , więc jeśli masz chwilkę, to byłoby mi bardzo miło, gdybyś przyszła/przyszedł. :)
Po wystawię będę mieć troszkę więcej luzu, chciałabym zrobić wiele sesji; czuję,że muszę iść do przodu, coś zrobić, coś zdziałać. Mam w głowie mega opór kombinacji na zdjęcia, dziwne połączenia, to może być strzał w 10.
Co do szkoły - jakoś. Oprócz tego,  że nie chce mi się do niej chodzić, nie chodzi już nawet o całokształ szkoły, ale Ci ludzie niektórzy przyprawiają mnie o takiego nerwa, że pojęcia nie macie. Z tym ,że jestem w trzeciej klasie technikum dopiero za rok będę mieć studniówkę (o ile zdam hehe). No i teraz trzeba ją jakoś zorganizować, więc jest szał macic, wielkie poruszenie NIE TA SALA JEST BRZYDKA, A WIDZIAŁAŚ TE BELKI? SPADNĄ CI NA GŁOWĘ; JA MUSZĘ CZUĆ SIĘ JAK KSIĘŻNICZKA, WYBIERAMY PAŁAC ZA 1200 ZŁOTY OD OSOBY!
JA PIERYKAM ludzie!! Czy to jest ważne? Nie patrzmy też tak na wystrój, patrzmy na to żeby się dobrze bawić w gronie takim, jakim jesteśmy. Nie liczy się miejsce, tylko to, żeby mieć jak najlepsze wspomnienia. Może jestem dziwna i mam myślenie debila, ale dla mnie ta cała impreza mogłaby się odbyć na sali gimanstycznej... Kameralnie, oficjalnie i w ogóle. Na głupotę ludzi nic się nie poradzi.
Moje życie w ostatnich dniach przypomina kocioł, wszystkiego jest za dużo i to jeszcze tak pogmatwane, gorzej niż słuchawki zostawione w kieszeni. WŁAŚNIE, dziś biorąc bezrękawnik z szafy, włożyłam rękę do kieszeni i znalazłam słuchawki, których szukałam ponad rok! A już zaczęłam podjrzewać tate, że sobie wiecie, przywłaszczył i że niby jego, mój tatuniek bardzo lubi taki styl.
Ale co do tego syfu zamiast życia - stwierdziłam,że nie będę udawać dorosłej. Życie ma się jedno, a nie chce go zmarnować nie kierowanie się tylko tym co wypadałoby zrobić albo podobne takie pierdoły. Nie czuje kompletnie, że się spełniam. Do czego bym się nie dotknęła to jest jeszcze gorzej i zastanawiam się czy to jest po prostu jakieś przesilenie wiosenne (mhm, ta) czy jest już coś ze mną nie tak. Nie jestem w stanie zrozumieć serio pewnych swoich decyzji, Raz coś kończę, potem do tego wracam , ale lekko zmieniam, żeby wszystkim odpowiadało. Nie patrząc na siebie. Wiem,że teraz zaprzeczam sama sobie i poprzedniom wpisom. Wcześniej wydawałam się bardzo konsekwentna i wiedziałam co robię... ale teraz. Teraz jest inaczej. Totalnie się pogubiłam. I wiecie co? Najchętniej to bym się spakowała i sobie gdzieś pojechała na weekend albo coś. Odpoczeła od tego pierdzielnika co jest dookoła mnie, odetchnęła innym powietrzem, a przede wszystkim zresetowała mózg i dopiero wtedy wróciła z nowymi decyzjami i wyjściami.
Może to nie jest wcale zły pomysł, hmm...
~W.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozstania

Wiadomo co boli człowieka najbardziej - utrata kogoś bliskiego, w każdy sposób. Większość nie wie jak ma sobie z tym poradzić, co zrobić, żeby o tym nie myśleć, żeby zapomnieć. Nie dam Wam tu wskazówek co i jak, bo sama jestem w takiej dupie, tak, to ja, znowu singielka, chociaż imię "Wiktoria" z singielka się nie rymuje, to jednak.
Zaczęłam się bardzo zastanawiać nad ideą związków. Doszłam o wniosku (KOLEJNY RAZ) , że się po prostu do takiej relacji nie nadaję. I to wcale nie chodzi o to, że się użalam w ten sposób, tylko już któryś tam (hehe) raz, gdzie coś nie pykło. Po co mam się w to pchać? Jakby nie patrzeć związek to są same ograniczenia, nie chcę nazwać tego brzydko "problemem". Przecież w pojedynkę niby jest łatwiej... Ale czasami brakuje ciepła drugiej osoby, wsparcia, cokolwiek. Byle była.
Najbardziej bolą wypowiedziane te dwa, ważne słowa bez żadnego uczucia. Dają nadzieję, bardzo niewłaściwą. Każde nieodwzajemnione uczucie boli tak samo - odrobiona słodyczy i masa goryczy.A jeśli on Cię nie chce, musisz oswoić swoją samotność i przestać na niego czekać.
Mam dość udawania że nic się nie stało, chociaż stało się wszystko. Dlaczego ludzie po prostu nie są ze sobą na zawsze? Tyle byłych, "exów" , pierwszych miłości, musi znaleźć na nowo swoje miejsce...
~~W.