Wiadomo co boli człowieka najbardziej - utrata kogoś bliskiego, w każdy sposób. Większość nie wie jak ma sobie z tym poradzić, co zrobić, żeby o tym nie myśleć, żeby zapomnieć. Nie dam Wam tu wskazówek co i jak, bo sama jestem w takiej dupie, tak, to ja, znowu singielka, chociaż imię "Wiktoria" z singielka się nie rymuje, to jednak.
Zaczęłam się bardzo zastanawiać nad ideą związków. Doszłam o wniosku (KOLEJNY RAZ) , że się po prostu do takiej relacji nie nadaję. I to wcale nie chodzi o to, że się użalam w ten sposób, tylko już któryś tam (hehe) raz, gdzie coś nie pykło. Po co mam się w to pchać? Jakby nie patrzeć związek to są same ograniczenia, nie chcę nazwać tego brzydko "problemem". Przecież w pojedynkę niby jest łatwiej... Ale czasami brakuje ciepła drugiej osoby, wsparcia, cokolwiek. Byle była.
Najbardziej bolą wypowiedziane te dwa, ważne słowa bez żadnego uczucia. Dają nadzieję, bardzo niewłaściwą. Każde nieodwzajemnione uczucie boli tak samo - odrobiona słodyczy i masa goryczy.A jeśli on Cię nie chce, musisz oswoić swoją samotność i przestać na niego czekać.
Mam dość udawania że nic się nie stało, chociaż stało się wszystko. Dlaczego ludzie po prostu nie są ze sobą na zawsze? Tyle byłych, "exów" , pierwszych miłości, musi znaleźć na nowo swoje miejsce...
~~W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz