Jak byłam młodsza, uwaga zwracana przez rodziców zawsze była zbędna, bo przecież ja nic nie zrobiłam, co oni ode mnie chcą? Jednak teraz, jak nie mieszkam w rodzinnym domu, cholernie brakuje mamy krzątającej się po kuchni , podśpiewującej piosenki z radia, taty, który robił za orzełka w rodzinie, jego śmiesznych żartów.
Dopiero teraz również widzę tę miłość, którą siebie dążą. Jest to po prostu coś wspaniałego, coś , co odejmuje mi mowę. Mama troszcząca się o tatę w czasie złego samopoczucia, Tatę, który służy zawsze mamie pomocą, bez względu na to czy to faktycznie wymaga jego atencji czy jest to taka typowa zachcianka. Bardzo wzruszyło mnie wiele sytuacji , które tak nagle zaczęłam zauważać. Tą wrażliwość, bezpieczeństwo, które zawsze starali się utrzymać.
Bardzo za tym tęsknie i żałuję, że musiałam się wyprowadzić, aby teraz to dopiero docenić.
Stańcie kiedyś z boku, podsłuchajcie rozmowy rodziców i dostrzegajcie to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, bo może to być ta najważniejsza kwestia, który my, młodzi, pomijamy - miłość, wrażliwość.